24/ Październik 2017
Imieniny:
RITA 2016
 
To czego nie ma
Współczesna cywilizacja na najwyższym piedestale stawia nowość. Jest to również cywilizacja szybkiego i zupełnego zapominania, w której wszystko, co się pojawia przed naszymi oczami, istnieje tylko przez chwilę, żeby zaraz rozpłynąć się i zniknąć bez śladu

Ryszard Kapuściński,
Lapidarium, Warszawa 2002


Czy może istnieć coś, czego nie ma? W pierwszej chwili to pytanie może wydać się absurdalne. Jednak po krótkim namyśle sprawa może okazać się mniej jednoznaczna. Istnienie to przecież coś więcej niż zwykłe fizyczne bycie: może trwać znacznie dłużej niż sam materialny obiekt, do którego jest przypisane. Trwać w sercach i umysłach, a także mieć wpływ na ludzkie myśli i zachowania.

Pogodziliśmy się już z tym, że ludzkie życie jest krótkie. Zwykle zbyt krótkie, żeby pozostawić po sobie trwały ślad. Ten przywilej zarezerwowany jest jedynie dla tych nielicznych, którym dane było zmieniać rzeczywistość. Nieco inaczej rzecz ma się z miejscami i budowlami: żyją zwykle na tyle długo, żeby wyżłobić w ludzkiej pamięci głęboki ślad. Nie bez znaczenia jest także i to, że korzystają z przewagi, jaką daje fakt, iż są dziełem zbiorowości: tworem ludzkich ambicji, marzeń, religijnych przekonań, tęsknoty za pięknem i harmonią. Ten zbiorowy trud lokalnych społeczności popychanej do działania szlachetnymi pobudkami na zawsze pozostaje w murach i fundamentach w postaci skoncentrowanych emocji i specyficznej energii, która nie znika mimo upływu lat.

Nawet kiedy wiatr dziejów zmiecie z powierzchni ziemi kolejną świątynię czy dworek pamięć o nim na długo pozostanie wzbudzając dumę, a nierzadko nawet - rozpalając namiętności. Także potem, kiedy odejdzie ostatni depozytariusz tej historycznej tajemnicy, a kolejne pokolenie nie będzie miało pojęcia o tym, że za tym murem, na tym placu stało coś, co dla ich przodków stanowiło wartość - istnienie domów i kościołów nie musi wcale dobiec końca. Zgromadzona w nich energia tworzy coś w rodzaju niewidzialnego pola, które nieustannie oddziałuje na okolicznych mieszkańców i przybyszów. Odciska się na kontaktach między ludźmi; pobudza ich do twórczych poszukiwań; sprawia, że są otwarci na świat lub też zamknięci i nieufni. Mistyka? Zapewne.

Czyż jednak sama pamięć o hotelu Ritz nie rodzi u wielu białostoczan tęsknot za czymś eleganckim i wielkoświatowym?

Czyż pozostałości po manufakturach hrabiego Karola Brzostowskiego w okolicach Sztabina nie wywołuje w okolicznych mieszkańcach dumy, że ich przodkowie uczestniczyli przed laty w tworzeniu i utrzymaniu unikalnej Republiki Sztabińskiej i czy nie nadaje to dodatkowego sensu ich współczesnym poczynaniom?

Czy pamięć o wspaniałej drewnianej synagodze w Zabłudowiu nie pobudza wyobraźni na tyle, że wciąż znajdują się ludzie (i pieniądze) gotowi ją odbudować?

Terytorium zajmowanie dziś przez województwo podlaskie nigdy nie słynęło z zabytków architektury ani osiągnięć sztuki budowlanej. Zdziwi się jednak ten, kto - przekonany o architektonicznym ubóstwie tych terenów - rzuci okiem na kolekcję starych fotografii. Jak wiele stylowych, urokliwych budowli znikło w ostatnim stuleciu z powierzchni ziemi... Niektóre z nich jeszcze całkiem niedawno stały za rogiem, dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Dziś często nie pozostał po nich żaden ślad, a jeśli jakieś resztki dotrwały do dzisiejszych czasów, to dla wielu współczesnych znaczą tyle, co niewyraźne zarysy murów mitycznej Atlantydy na dnie oceanu. A przecież jest to nasze wspólne dziedzictwo. Coś, co zaświadcza o naszej niepowtarzalnej tożsamości. I już tylko z tego powodu godne jest pielęgnowania.

Dlaczego znikły? Wiele padło ofiarą wojennej pożogi. Inne zniszczyła ludzka głupota i bezmyślny pęd ku nowoczesności nawet wtedy, gdy oznaczało to panowanie bezkształtnych beto-nowych brył. Jeszcze inne po prostu zakończyły swój żywot w sposób naturalny - ze starości. Nierzadko bywało i tak, że społeczności, które je wybudowały i używały na co dzień znikły na skutek różnych mniej lub bardziej krwawych dziejowych burz. Dotyczy to przede wszystkim Żydów z bogatą i różnorodną architekturą synagog. W pewnym stopniu odnosi się to także do świątyń prawosławnych w zachodniej i północnej części województwa. Komu miałyby dziś służyć piękne cerkwie w Kolnie czy Raczkach?

Rzadko się zdarza, aby po latach odbudowano coś w pierwotnym kształcie. Chlubnym wyjątkiem jest stara obronna cerkiew odtworzona niedawno w centrum supraskiego monasteru. Jej pojawienie się zmieniło krajobraz tego pięknego zabytkowego miasta, zwiększając jego turystyczną atrakcyjność. Być może odtworzona zostanie wspomniana już zabłudowska synagoga. Ale nawet, jeśli do tego dojdzie - stanie w innym miejscu niż kiedyś, a to już nie to samo.

Nie chodzi o to, żeby wszystkie utracone zabytki odbudowywać. Ani to możliwe, ani sensowne. Rzecz w tym, aby przywrócić je pamięci. Żeby rozpoznać je na starych ilustracjach, docenić urok, zadumać się chwilę nad rolą jaką kiedyś odgrywały i znaczeniem jakie miały dla naszych ojców i dziadów. Być może uda nam się odzyskać dla siebie część pozytywnych emocji, które przekazali im nasi przodkowie. To wszystko, co możemy zrobić. I, wbrew pozorom, nie jest to wcale mało.

Robotnicy: Ewa Krutul, Andrzej Lechowski, Jan Oniszczuk, Zbigniew Romaniuk, Andrzej Strumiłło, Marcin Tur, Tomasz Wiśniewski

Zdjęcia z kolekcji: Tadeusz Chańko, Jan Murawiejski, Zbigniew Romaniuk, Jan Siedlecki, Aleksander Sosna, Lesław Wechowski, Maciej Wojski, Tomasz Wiśniewski

Galeria
Wystawę "To czego nie ma " jak również foldery w języku polskim i angielskim udostępniamy bezpłatnie. Zainteresowane ośrodki kultury, placówki wystawiennicze i muzealne prosimy o kontakt za pośrednictwem strony www.szukamypolski.pl lub tel. 609469153, 507181939
 
 
© 2011 Stowarzyszenie Szukamy Polski
Projekt i wykonanie: G3 Media